top of page

Tajlandia? Nie popełnij tych 7 kosztownych błędów!

Wyobraź sobie, że lądujesz w Bangkoku. Jest gorąco, wilgotno, powietrze pachnie trawą cytrynową wymieszaną ze spalinami, a Ty masz w głowie ten jeden, idealny plan. Śniadanie na czterdziestym piętrze z widokiem na miasto, potem zwiedzanie starożytnych świątyń, a wieczorem drink z palemką na rajskiej plaży. Brzmi jak marzenie, prawda?

A potem przychodzi rzeczywistość. Okazuje się, że połowę urlopu spędzasz w niewygodnym autobusie, zapłaciłeś fortunę za wypłaty z bankomatu, taksówkarz Cię oszukał, a na Twojej rajskiej wyspie akurat trwa monsun i leje od trzech dni bez przerwy.

Tajlandia to absolutny raj i jedno z najłatwiejszych miejsc do podróżowania w Azji. Ale pod jednym warunkiem. Że nie popełnisz kilku prostych, ale kosztownych błędów na etapie planowania.


Cześć! Witajcie na Wypad z kraju do raju. W tym wpisie opowiem Wam o rzeczach, których pod żadnym pozorem nie robić planując podróż do Tajlandii. To lista moich wniosków, często wyciągniętych po bolesnych i drogich lekcjach, dzięki którym Wy zaoszczędzicie czas, nerwy i co najważniejsze – pieniądze. Lecimy z tematem!

Błąd numer jeden. I to jest absolutny klasyk, który widzę u dziewięćdziesięciu procent osób jadących tam pierwszy raz. Nazwijmy go Syndromem Pękniętego Grafiku.

Tajlandia na mapie wydaje się dość kompaktowa, ale to tylko złudzenie. To jest ogromny kraj. Odległość z Chiang Mai na północy do wysp na południu to jest prawie tysiąc pięćset kilometrów. To mniej więcej tak, jakbyście chcieli przejechać z Warszawy do Rzymu.

Tajlandia czego unikać w podróży
Tajlandia czego unikać w podróży

Często dostaję od Was plany podróży, które wyglądają tak: Mamy dwanaście dni. Chcemy zobaczyć Bangkok, potem Chiang Mai i słonie, potem Phuket, skoczyć na Phi Phi, a na koniec jeszcze Koh Samui i Full Moon Party.

Błagam, nie róbcie tego. Jeśli tak zaplanujecie wyjazd, to spędzicie go na lotniskach, w poczekalniach na prom i w taksówkach. Pamiętajcie, że w Tajlandii przemieszczanie się trwa dłużej niż w Europie. Prom się spóźni, korki w Bangkoku to legenda, w której stoi się godzinami, a loty krajowe, mimo że krótkie, też zjadają pół dnia przez dojazdy i odprawy.

Złota zasada jest prosta. Jeśli lecisz na dwa tygodnie, wybierz maksymalnie trzy bazy wypadowe. Na przykład Bangkok plus Północ kraju. Albo Bangkok plus tylko jedna strona wybrzeża. Nie skaczcie co dwa dni w nowe miejsce, bo wrócicie z urlopu bardziej zmęczeni, niż na niego wyjechaliście. Tajlandia jest do smakowania, a nie do zaliczania kolejnych punktów na mapie.


A jeśli na samą myśl o układaniu takiej trasy boli Was głowa i nie chcecie tracić wieczorów na research, to mam dla Was ułatwienie. W moim sklepie internetowym dostępne są gotowe, sprawdzone plany podróży po Tajlandii. Ceny zaczynają się już od dwustu pięćdziesięciu złotych, więc za ułamek ceny biletu lotniczego macie problem z głowy i gwarancję logicznie poukładanego urlopu.


Tajlandia podróż szyta na miarę
€279.00€199.00
Kup teraz
Tajlandia 12 dni plan zwiedzania i podróży
€89.00€59.00
Kup teraz
Tajlandia 16 dni plan zwiedzania i podróży
€109.00€79.00
Kup teraz

Błąd numer dwa to ignorowanie pogody, albo myślenie, że w Tajlandii zawsze jest tak samo. Często słyszę: W Tajlandii zawsze jest ciepło, więc termin nie ma znaczenia. Okej, ciepło jest zawsze. Ale sucho już nie 🫣


Wielu turystów sprawdza pogodę ☀️ wpisując w Google po prostu pogoda Tajlandia. A to błąd. Tajlandia ma specyficzny klimat i pory deszczowe występują w różnych momentach w różnych częściach kraju.

Musicie wiedzieć, że mamy tam dwie główne strony wybrzeża. Zachód, czyli Morze Andamańskie, gdzie leży Phuket, Krabi czy Phi Phi. I Wschód, czyli Zatokę Tajlandzką, gdzie znajdziecie Koh Samui, Koh Phangan i Koh Tao.

Kiedy na Phuket leje jak z cebra, na przykład we wrześniu czy w październiku, to na Koh Samui po drugiej stronie kraju może być piękna, słoneczna pogoda. I odwrotnie. Jeśli lecisz w listopadzie czy grudniu, Zatoka Tajlandzka może być deszczowa i wzburzona, a Phuket będzie idealne.


Zanim kupisz bilet, sprawdź monsuny dla konkretnej 🌴 wyspy, a nie dla całego kraju. Nie ma nic gorszego niż tydzień w drogim hotelu, patrząc jak deszcz zalewa basen, tylko dlatego, że wybraliśmy złą stronę półwyspu.


TukTuk w Bangkoku
TukTuk w Bangkoku

A teraz temat, który boli najbardziej, czyli pieniądze. Błąd numer trzy: Myślenie, że będę płacić kartą jak w Europie albo wypłacę sobie baty na lotnisku.

Po pierwsze, Tajlandia to królestwo gotówki. Cash is King 💵. O ile w sklepach 7-Eleven czy w dużym centrum handlowym w Bangkoku zapłacisz kartą bez problemu, to na słynnych nocnych marketach, za przejazd tuk-tukiem, za najlepszego Pad Thaia na ulicy czy bilet na łódkę, potrzebujesz papierowej gotówki. Bez niej ani rusz.

I tu pojawia się pułapka, czyli tajskie bankomaty. Każdy bankomat w Tajlandii, z bardzo małymi wyjątkami, pobiera prowizję od zagranicznych kart. I to nie jest mała prowizja. To zazwyczaj dwieście dwadzieścia batów, czyli w przeliczeniu około dwudziestu pięciu złotych.

To jest opłata stała. Niezależnie czy wypłacasz równowartość pięćdziesięciu złotych na piwo, czy dwóch tysięcy złotych na hotel. Bankomat zjada Ci te dwadzieścia pięć złotych za każdym włożeniem karty. Jeśli będziesz wypłacać małe kwoty codziennie, stracisz kilkaset złotych na samych prowizjach.

Rozwiązanie? Nie wypłacaj małych kwot. Wypłać raz, a porządnie, na przykład maksymalną kwotę, jaką oferuje maszyna. A najlepiej? Zabierz ze sobą dolary lub euro z Polski. Ale uwaga, to bardzo ważne, banknoty muszą być nowe, niezniszczone, bez porysowań i stempli. Wymienisz je w kantorach na miejscu. Polecam sieć Superrich, mają pomarańczowe lub zielone punkty. Oferują tam najlepsze kursy, o niebo lepsze niż kantory na lotnisku i wyjdziesz na tym najlepiej finansowo.


Przy okazji, jeśli macie więcej pytań o waluty, albo chcecie skonsultować swój pomysł na wyjazd z innymi, to koniecznie dołączcie do naszej grupy na Facebooku o nazwie: Plan podróży na własną rękę. To kopalnia wiedzy i super społeczność, która chętnie pomaga, więc serdecznie Was tam zapraszam.



Lecimy dalej. Punkt, z którego sam się kiedyś śmiałem, dopóki nie zobaczyłem tego na własne oczy i nie poczułem na własnych plecach. Błąd numer cztery: Wielka walizka na kółkach podczas wyprawy na wyspy.

Jeśli planujesz tylko Bangkok i pięciogwiazdkowy hotel na Phuket z dojazdem taksówką pod same drzwi, to walizka jest okej. Ale jeśli planujesz tak zwany Island Hopping, czyli skakanie po mniejszych wyspach, jak Koh Lipe czy Railay Beach, to wiedz jedno. Tam często nie ma betonowych pomostów.

Long Tail Boat w drodze do ...
Long Tail Boat w drodze do ...

Łódka podpływa do plaży, ty musisz wyskoczyć do wody, często do kolan albo i pasa, i przenieść bagaż na piasek. Wyobraź sobie teraz, że targasz wielką, dwudziestopięciokilogramową walizę nad głową, żeby jej nie zamoczyć, a potem ciągniesz ją po piachu przez pięćset metrów do hotelu, bo nie ma tam asfaltu. To jest koszmar. W takich miejscach plecak jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

Druga sprawa w temacie pakowania. Nie bierzcie za dużo ubrań! To najczęstszy błąd nowicjuszy. W Tajlandii pralnie są dosłownie na każdym kroku. Oddajesz brudne ciuchy rano, wieczorem odbierasz pachnące, wyprasowane i zafoliowane. Koszt? Grosze. Zazwyczaj czterdzieści lub pięćdziesiąt batów za kilogram prania, czyli jakieś pięć złotych. Weźcie rzeczy na cztery, pięć dni i po prostu korzystajcie z pralni. Szkoda Waszych pleców na dźwiganie całej szafy.


Latasz dronem w tajlandii ? rób to z głową i ubezpiecz siebie i drona przed podróżą w AeroPolisa już za 70 złotych rocznie i lataj bezpiecznie! Ofertę znajdziesz w linku


Błąd numer pięć to ufanie przypadkowym, miłym ludziom na ulicy w kwestii transportu. Szczególnie w Bangkoku.

Opowiem Wam klasyczną sytuację. Idziesz w stronę Wielkiego Pałacu. Podchodzi do Ciebie uśmiechnięty, elegancki gość, mówi świetnie po angielsku i informuje Cię z troską: Ooo, przyjacielu, bardzo mi przykro, ale dzisiaj Wielki Pałac jest zamknięty do godziny czternastej, bo w środku odbywają się ważne modlitwy mnichów. Ale masz szczęście, ja mam znajomego z tuk-tukiem, zabierze cię do innej, pięknej świątyni, o której turyści nie wiedzą, a Pałac zwiedzisz później.

To jest oszustwo. Pałac jest otwarty. Ten gość chce Cię zabrać na objazdówkę po sklepach z garniturami i biżuterią, gdzie dostanie prowizję za to, że w ogóle tam wejdziesz, a Ty stracisz czas i będziesz musiał uciekać od namolnych sprzedawców. Zawsze sprawdzajcie godziny otwarcia w internecie i ignorujcie takich doradców.

I druga rada transportowa. Nie negocjuj z każdym taksówkarzem na ulicy, bo jako biały turysta zawsze dostaniesz na starcie zawyżoną cenę, często nawet trzykrotnie. Ściągnij aplikację Grab albo Bolt. Działają dokładnie jak Uber. Znasz cenę z góry, nikt Cię nie oszuka, nie musisz się targować i dojedziesz bez stresu tam, gdzie chcesz. To absolutna konieczność w Twoim telefonie.


Chinatown w Bangkoku o zmroku
Chinatown w Bangkoku o zmroku

Błąd numer sześć dotyczy kultury i szacunku, o którym łatwo zapomnieć w wakacyjnym rozluźnieniu. Chodzi o ubiór w świątyniach.

Tajlandia jest krajem bardzo religijnym. Wchodząc do świątyń, musisz mieć zakryte ramiona i kolana. Nieważne, że na zewnątrz jest czterdzieści stopni. Jeśli wejdziesz w krótkich szortach i koszulce na ramiączkach, albo Cię nie wpuszczą, albo – co gorsza – obrazisz uczucia miejscowych, nawet jeśli nikt Ci nie zwróci uwagi. Miejcie zawsze w plecaku jakąś chustę albo sarong, żeby się owinąć przed wejściem.

I jeszcze jedna ważna rzecz – rodzina królewska. W Tajlandii król jest czczony niemal jak bóstwo. Obraza majestatu to poważne przestępstwo, za które grozi wieloletnie więzienie. I to nie są żarty. Nie piszcie głupich komentarzy w internecie, nie drzyjcie banknotów, bo na nich jest wizerunek króla, i nie żartujcie z monarchii głośno w miejscach publicznych. To może skończyć się naprawdę źle.


Ostatni punkt, na którym zależy mi najbardziej ze względów etycznych. Błąd numer siedem: Wspieranie nieetycznej turystyki ze zwierzętami.

Wiele osób marzy o zdjęciu ze słoniem. I w porządku, słonie są wspaniałe. Ale proszę, nie planujcie jazdy na słoniach w drewnianych koszach. Nie chodźcie do cyrków, gdzie słonie malują obrazy, grają w piłkę albo tańczą. Żeby słoń pozwolił wejść człowiekowi na grzbiet i zachowywał się jak zabawka, musi przejść w młodości przez brutalny proces łamania ducha. To są po prostu tortury.

Zamiast tego, poszukajcie w planie podróży tak zwanych Ethical Sanctuary – etycznych sanktuariów. Jest ich w Tajlandii coraz więcej, zwłaszcza na północy koło Chiang Mai, ale też na Phuket. Tam słoni się nie ujeżdża. Tam się je karmi, obserwuje w naturalnym środowisku, czasem można wejść z nimi do błota i je umyć. To jest niesamowite, wzruszające przeżycie, dużo lepsze niż siedzenie na ławce przymocowanej do jego kręgosłupa. Przy okazji macie czyste sumienie, że nie dokładacie ręki do cierpienia tych mądrych zwierząt.


Podsumowując. Tajlandia to kraj uśmiechu i niesamowitej przygody, który pokochacie od pierwszego wejrzenia. Pamiętajcie tylko o tych kilku zasadach. Nie planujcie za dużo miejsc na raz, bo spędzicie urlop w autobusie. Sprawdzajcie pogodę dla konkretnych wysp, a nie dla całego kraju. Weźcie gotówkę w idealnym stanie i wymieniajcie ją w dobrych kantorach. Pakujcie się lekko, bo pralnie są tanie. Uważajcie na zbyt pomocnych naganiaczy pod atrakcjami. I przede wszystkim – szanujcie kulturę i zwierzęta.

Jeśli unikniecie tych błędów, gwarantuję Wam, że będzie to podróż Waszego życia, którą będziecie wspominać latami.


A jeśli macie już bilety albo dopiero się zastanawiacie, napiszcie koniecznie w komentarzu: Jaki jest Wasz największy strach przed wyjazdem do Azji? Czy boicie się chorób tropikalnych? Dziwnego jedzenia? A może bariery językowej? Chętnie o tym pogadam z Wami w komentarzach.


Dzięki wielkie do zobaczenia w raju! Na razie!


Jeśli szukasz auta 🚗 to kliknij link do wyszukiwarki Discover Cars (Discover Cars oferuje najniższe ceny, a my za Twoją rezerwację przez nasz link otrzymamy bonus na prowadzenie bloga i kanału YouTube)


Zarezerwuj nocleg na 🏬 Booking.com przez nasz link ty dostaniesz najlepszą cenę, a my grosz na prowadzenie bloga. Jeśli szukasz tanich 🎫 biletów lotniczych to najlepsze ceny znajdziesz w Skyscanner.pl to wg mnie najbardziej intuicyjna wyszukiwarka dostępna w internecie. Kliknij link i ciesz się najniższymi cenami biletów lotniczych ✈️


Zaglądnij na nasz Patronite lub postaw nam kawkę ☕️, będziemy wdzięczni za każde wsparcie, które przeznaczymy na utrzymanie kanału YouTube oraz bloga.


Intensive to produkt bliźniaczo podobny do Revoluta z tym, że oparty na polskim koncie w mBanku. Karta gwarantuje płatność w ponad 150 walutach z kursem przewalutowania VISA czyli bez pośredniczących banków lokalnych. Polecam w ciemno.


Latasz dronem na wakacjach ? rób to z głową i ubezpiecz siebie i drona przed podróżą w AeroPolisa już za 70 złotych rocznie i lataj bezpiecznie ofertę znajdziesz w linku


Jeśli szukasz ubezpieczenia podróżnego to w tym linku znajdziesz 10% rabatu na ubezpieczenie podróżne w Warta


Spontaniczna wycieczka z przewodnikiem, na szybko ogarniesz to z GetYourGuide sprawdź!




Created by Wypad z kraju do raju



Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page